Ostatnie wiadomości:
Ile pieniędzy tracimy przez marihuanę? - sobota, 10 sierpnia 2013 07:59
Narkotykowe eksperymenty legislacyjne - poniedziałek, 08 czerwca 2015 00:00
Pomoc MOPS nie zawsze skuteczna - niedziela, 02 czerwca 2013 14:21
Lekarstwo na cukrzycę lekiem dla narkomanów - niedziela, 21 kwietnia 2013 14:19
Komentatorzy o legalizacji marihuany - niedziela, 17 lutego 2013 09:58

"Wprost" i "Newsweek" ostrzegają przed marihuaną.


Zarówno "Wprost", jak i "Newsweek" publikują dziś wywiad z matką nastolatka, który w Wigilię odebrał sobie życie. Matka chłopca twierdzi, że działał on "pod wpływem psychozy ponarkotykowej", a przyczyną samobójstwa była marihuana. Publikacje tygodników już wywołały dyskusję. "Liczba przytoczonych kłamstw jest skandaliczna" - czytamy na Facebooku "Krytyki Politycznej".


Anna Fryczkowska, której 16-letni syn w Wigilię odebrał sobie życie, rozmawiała z dziennikarzami "Wprost" i "Newsweeka". Z opowieści matki wynika, że chłopak zaczął systematycznie palić marihuanę jesienią zeszłego roku. Najpierw na imprezach, potem coraz częściej. A w ostatnim czasie codziennie. - Ani ja, ani mój mąż, ani nikt z rodziny nie widział, co naprawdę dzieje się ze Stasiem. Nie zauważyli także lekarze, do których go prowadzałam. Nauczyciele. Wszyscy byliśmy ślepi - mówi pisarka w rozmowie z "Wprost".

Lekarz zapisał nastolatkowi antydepresanty

Kobieta przyznaje, że syn od jakiegoś czasu miał kłopoty. - Nie wierzył w siebie, każda zła ocena w szkole, był w I klasie liceum, załamywała go - wspomina. Matka chłopaka przestraszyła się, gdy u syna pojawiły się stany lękowe. - Zabraliśmy go do przychodni psychiatryczno-psychologicznej specjalizującej się w leczeniu dzieci i nastolatków. Pani doktor powiedziała, że to prawdopodobnie depresja ze stanami lękowymi (...) Zapisała antydepresanty, które miały również działanie przeciwlękowe. Skierowała go też na psychoterapię, ale Staś poszedł tam tylko kilka razy - mówi.

Wigilię chłopak powiesił się. Pogrzeb przyciągnął tłumy nastolatków. - Mam nadzieję, że przynajmniej część z nich zastanowi się przed sięgnięciem po pierwszego czy kolejnego skręta - podkreśla matka chłopca we "Wprost". Fryczkowska przekonuje w rozmowie z "Newsweekem" , że narkotyki łatwiej kupić niż piwo, a dilerzy "mieszają marihuanę z kokainą, heroiną, morfiną, z tłuczonym szkłem, ze wszystkim, co może dać większego kopa i bardziej uzależnić".

"Ilość przytoczonych kłamstw jest skandaliczna"

Wywiady i ich teza wzburzyły zwolenników legalizacji marihuany. - Liczba przytoczonych w artykule kłamstw i nieuzasadnionych hipotez jest skandaliczna. Cytując zrozpaczoną matkę dziecka: "jego problemy mogą się brać z tego, że pali trawę", dali Państwo pokaz braku dziennikarskiej rzetelności, myląc korelację z przyczynowością. Fakt, że nastolatek używał marihuany, nie daje jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że była ona źródłem jego problemów - pisze w liście otwartym "Gazeta Konopna Spliff", którą cytuje m.in. "Krytyka Polityczna".

- Doświadczenie pokazuje, że w większości przypadków marihuana jest raczej środkiem, który ma pomóc w radzeniu sobie z problemami, których źródło leży gdzie indziej. Można śmiało założyć, że nastolatek czytał też "Newsweeka" - czy prowadzi to Państwa do wniosku, że jego problemy brały się z tego, że czytał niskich lotów tygodniki?" - pyta "GKS". W "Newsweeku" wywiad z Fryczkowską zajawiono pytaniem: "Czy 16-letni Staś popełnił samobójstwo, bo palił marihuanę?".

Zwolennicy marihuany krytykują, że "ani słowem nie wspomniano o tym, czy dziecko zażywało również alkohol". - Alkohol, czyli narkotyk dużo silniej uzależniający i bardziej szkodliwy od marihuany. Przez niego rocznie życie odbiera sobie kilka tysięcy osób, zaś marihuanę używa 2-3 miliony Polaków, w tym połowa redakcji "Newsweeka" - czytamy w liście otwartym.
źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl