Ostatnie wiadomości:
Ile pieniędzy tracimy przez marihuanę? - sobota, 10 sierpnia 2013 07:59
Narkotykowe eksperymenty legislacyjne - poniedziałek, 08 czerwca 2015 00:00
Pomoc MOPS nie zawsze skuteczna - niedziela, 02 czerwca 2013 14:21
Lekarstwo na cukrzycę lekiem dla narkomanów - niedziela, 21 kwietnia 2013 14:19
Komentatorzy o legalizacji marihuany - niedziela, 17 lutego 2013 09:58

Dochody z prostytucji i handlu narkotykami będą wliczane do PKB

Od przyszłego roku Unia nałoży na wszystkie kraje obowiązek wliczania do PKB dochodów z szarej i czarnej strefy prostytucji i jej pochodnych, handlu narkotykami i przemytu. PKB wzrośnie, ale pieniądze pozostaną poza jurysdykcją państwa.

 

Czarna strefa oraz nielegalna część szarej strefy od zawsze pozostaje poza zasięgiem władz. Nie wiadomo, jak naprawdę wygląda ani ile przynosi dochodów. Szacuje się, że rocznie kilkanaście miliardów złotych. Teraz, jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", dochody z szeroko rozumianej prostytucji, sutenerstwa, kuplerstwa, handlu narkotykami i przemytu mają być uwzględniane w szacunkach PKB. To wynik rozporządzania PE, które zacznie obowiązywać we wspólnocie od przyszłego roku. Do tej pory w większości krajów liczono tylko produkcję i usługi, które były przed organami państwa ukrywane w całości lub częściowo (np. by uniknąć płacenia podatku lub cła).

Mission impossible GUS-u

Oszacowaniem czarnej i szarej strefy ma się zająć GUS. PKB nie wykona jednak dzięki temu tygrysiego skoku, bo według szacunków ekonomistów i samego GUS-u wzrost wyniesie 0,5-1 proc. Czy GUS zdąży z szacunkami do przyszłego roku? - Musimy - odpowiada Olga Leszczyńska-Luberek z departamentu rachunków narodowych GUS. - Będziemy korzystać z publicznych źródeł: rejestrów policji, straży granicznej, fundacji zajmujących się tymi zagadnieniami, danych Ministerstwa Finansów na temat przemytu. Dodatkowo uwzględnimy nasze rejestry - tłumaczy Olga Leszczyńska-Luberek. Zwraca uwagę na to, że zagadnienie jest złożone. Ale skoro usługi i produkcja świadczone są na terenie Polski, muszą być uwzględniane.

Grecy pompowali statystyki

Prekursorem takiego zwiększania PKB jest Grecja, która ugięła się pod naciskami Unii nawołującej do redukcji deficytu budżetowego. Tam wzrost PKB oszacowano na blisko 0,7 proc. Innym państwem redefiniującym zadłużenie w ten sposób jest Litwa (0,3-proc. wzrost PKB).

Co nam to da? Pieniądze z czarnej strefy wciąż pozostaną poza zasięgiem rządu. To sposób, by ulżyć Polsce, która nie chce przekroczyć unijnej granicy bezpieczeństwa długu publicznego nieprzekraczającego 60 proc. PKB. Z danych Eurostatu wynika , że na razie zatrzymaliśmy się na poziomie 57,3 proc. PKB. To nie najgorszy wynik, biorąc pod uwagę to, że aż 12 na 17 państw strefy euro tę górną granicę przekroczyło. GUS już wcześniej zawyżał szacunkowo PKB, gdy w latach 90. zaczął powiększać wskaźnik o dochody z "legalnej" części szarej strefy. Cezary Olejniczak zasiadający w sejmowej komisji gospodarki twierdzi, że w ten sposób tylko napompujemy statystyki. - Dla mnie to nie ma sensu - komentuje krótko.

Coś za coś

Możemy liczyć wpływy z czarnej i szarej strefy, tylko po co? Metodologicznie będzie to bardzo kłopotliwe - mówi dr Piotr Koryś z WNE UW i Instytutu Sobieskiego. Zwraca uwagę, że przyszłe publikacje na temat PKB liczonego wg nowej metodologii powinny zawierać oprócz nowych wartości (powiększonych o nielegalną działalność, zgodnie z rozporządzeniem PE), także te "tradycyjne". - Te nowe szacunki będą bardzo karkołomne. To tak, jak szacować przestępczość alb korupcję. Możemy brać pod uwagę indeksy Transparency International albo Banku Światowego, ale to tak naprawdę indeksy percepcji korupcji, mierzące to, jak nam się wydaje, że jest. Na zmianę ich poziomu wpływa mnóstwo czynników, niekoniecznie związanych z samym poziomem korupcji. Możemy też szacować łapówkarstwo na podstawie spraw sądowych, ale również nie jest to pełny obraz całej sprawy - mówi dr Piotr Koryś - nie wiemy przecież ile spraw pozostało niewykrytych.

Podobnie będzie z szacunkami GUS - można przyjąć, że 0,5 czy 1 proc. PKB to ta część czarnej strefy, która ma zostać uwzględniona. Ale tak naprawdę nie wiemy, ile narkotyków w Polsce sprzedano. Wiemy, ile osób zatrzymano za handel nimi. Liczba tych, którzy wymknęli się prawu pozostaje tajemnicą. Tak samo nie wiemy, jaka jest rzeczywista wartość rynku prostytucji, a możliwe szacunki będą raczej niedokładne. Jakie będą korzyści z nowego sposobu liczenia? - Techniczne dla budżetu: odrobinę zmniejszy się dług publiczny w stosunku do PKB. Ale z drugiej strony może wzrosnąć - też odrobinę - nasza składka do budżetu Unii, która naliczana jest procentowo od PKB - mówi dr Koryś. Przyznaje, że nie jest przekonany, co do zasadności uwzględniania tych niepewnych liczb w PKB.

Salony masażu

Nasza wiedza na temat półlegalnej i nielegalnej działalności w Polsce opiera się głównie na statystykach. Te z kolei bywają bardzo rozbieżne. Ile jest w Polsce prostytutek? Departament Stanu w USA w raporcie na temat praw człowieka oszacował, że w Polsce prostytucją trudni się od 3 do 18 tys. kobiet. Z kolei socjolog prof. Mariusz Jędrzejko z SGGW w swojej pracy naukowej, opierając się na szacunkach policji, dowodził, że w agencjach towarzyskich pracuje ok. 150-160 tys. osób. Oczywiście prostytucja niejedno ma imię, świadczona jest w różnych formach, co tylko utrudnia oszacowanie jej skali. Prostytucja sama w sobie nie jest karalna, ale już stręczycielstwo (nakłanianie innych do prostytucji), sutenerstwo (czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inną osobę) czy kuplerstwo (ułatwianie innej osobie uprawiania prostytucji) są już przestępstwami. Ponadto prostytucja wymyka się regulacjom prawnym. Łatwiej policzyć skalę tego zjawiska np. w Niemczech czy Holandii, gdzie prostytucja jest legalna.

Do tego dochodzą agencje towarzyskie lub salony masażu, jak eufemistycznie określa się również domy publiczne. Zgodnie z polskim prawem świadczenie usług seksualnych nie może być przedmiotem umowy cywilnoprawnej. Agencje znalazły na to sposób, bo oferują "kobiety do towarzystwa". Właściciel agencji nie chce i nie może odpowiadać za to, co ona robi z klientem za zamkniętymi drzwiami. Szacuje się, że w Polsce działa kilkanaście tysięcy agencji towarzyskich.

Wielka kasa na granicy

Trudno też oszacować narkomanię. Z danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że liczba uzależnionych Polaków waha się od 50 tys. do ponad 100 tys. Handel narkotykami? Możemy bazować głównie na statystykach policji. W latach 1955-2008 zlikwidowano w Polsce 171 nielegalnych laboratoriów produkujących narkotyki. Jesteśmy jednym z czołowych unijnych producentów amfetaminy. W statystykach widać jednak wzrost liczby przestępstw i skonfiskowanych narkotyków. W 2011 roku wszczęto 22 940 postępowania w stosunku do 29 146 podejrzanych osób. W 2011 roku policja przechwyciła ponad 393 kg amfetaminy, 1211 kg marihuany, 75,5 kg heroiny oraz przeszło 76 tys. sztuk ecstasy.

Cały tekst: http://wyborcza.pl