Ostatnie wiadomości:
Ile pieniędzy tracimy przez marihuanę? - sobota, 10 sierpnia 2013 07:59
Narkotykowe eksperymenty legislacyjne - poniedziałek, 08 czerwca 2015 00:00
Pomoc MOPS nie zawsze skuteczna - niedziela, 02 czerwca 2013 14:21
Lekarstwo na cukrzycę lekiem dla narkomanów - niedziela, 21 kwietnia 2013 14:19
Komentatorzy o legalizacji marihuany - niedziela, 17 lutego 2013 09:58

Leczenie metadonowe w Polsce

PDFDrukujEmail

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

40 1004650 1 d 1719

Pierwsze przypadki używania opioidów w Polsce to lata 60. ubiegłego wieku. Dotyczyły one często pracowników medycznych, a używanym środkiem była morfina. Wiele osób stosowało także eter, który był tańszym środkiem.


Wraz z rozwojem epoki hipisowskiej nadszedł czas na rozwój używania środków odurzających. Zażywanie ich wiązało się z modą na przeżywanie stanów zmienionej świadomości przez dzieci-kwiaty. Wśród tych środków była marihuana, przyjmowana doustnie kodeina, benzodwuazepiny, barbiturany oraz płyn „Tri” (trichloroeten) do wąchania.

Na początku lat 70. dwaj uczniowie technikum chemicznego w Gdańsku opracowali metodę otrzymywania heroiny domowym sposobem. Tak zwany kompot stał się najpowszechniej używanym opioidem. Narkoman zaczął być niechętnie widziany w społeczeństwie, był brudny i śmierdzący, słaniał się na nogach, a niebezpieczeństwo zakażenia wirusem HIV kazało obchodzić go z daleka.

Osoby uzależnione od heroiny systematycznie zwiększają ilość wstrzykiwanego narkotyku. Jest to związane z tzw. tolerancją, czyli koniecznością przyjmowania coraz większych dawek heroiny. W efekcie pacjent trafia na oddział detoksykacyjny, gdyż w przeciwnym razie grozi mu przedawkowanie narkotyku. W polskim systemie leczenia i rehabilitacji osób uzależnionych, oprócz punktów konsultacyjnych, poradni profilaktyki i terapii uzależnień, oddziałów detoksykacyjnych i nielicznych oddziałów dziennych, najbardziej rozwinięty i najbogatszy w doświadczenia jest system opieki stacjonarnej – krótko- i długoterminowej.

Stacjonarna rehabilitacja prowadzona jest przez ośrodki rehabilitacyjne lub rehabilitacyjno-readaptacyjne, pozostające w gestii publicznej służby zdrowia, oraz organizacje pozarządowe (m.in. Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii, Towarzystwo „Powrót z U”, Stowarzyszenie „Karan”, Stowarzyszenie „Familia”, Stowarzyszenie Katolickie „Betania”). Najstarszą jednostką terapii uzależnień w Polsce (działającą od 1978 roku) jest Stowarzyszenie MONAR.

Mimo różnic strukturalnych, formalnych czy filozoficznych niemal wszystkie istniejące placówki i ośrodki stacjonarnej pomocy jako główne narzędzie oddziaływań terapeutycznych w stosunku do osób uzależnionych przyjęły, bardziej lub mniej świadomie, metodę społeczności terapeutycznej. Szacuje się, że w powyższych ośrodkach leczy się ok. 2400 osób. Skuteczność tych placówek (rozumiana jako tzw. zaleczenie) waha się od 5% do 15%, czyli liczba osób wychodzących z uzależnienia mieści się w przedziale 120–360. Wszystkim innym grozi odrzucenie przez rodzinę, brak oparcia w kimkolwiek, bezdomność, brak stałych środków utrzymania, a także problemy zdrowotne. Wielu zakazi się wirusem HIV, HBV czy HCV. Grozi im także zakażenie kiłą, prątkiem gruźlicy, toksoplazmozą, narażeni są na toksyczne działanie różnych substancji zawartych w „kompocie” (związki amonowe, rozpuszczalniki organiczne), rozwój zakrzepowo-zatorowego zapalenia żył, powikłanie zatorowe w układzie tętniczym, zakażenie w miejscu podania narkotyku, śmiertelne przedawkowanie i ogólne wyniszczenie skrajnie niehigienicznym trybem życia.

Programy terapeutyczne były przez długie lata jedyną propozycją wyjścia z uzależnienia. Ponieważ mają one jednak niezwykle ograniczoną skuteczność, powstała koncepcja stworzenia innego typu programu leczenia uzależnień.

Pracownicy Instytutu Psychiatrii i Neurologii (IPiN) w Warszawie zastosowali lek o nazwie metadon. Koncepcja terapii metadonem wywodzi się z Nowego Jorku. Ma ona swój początek w pracach trzech psychiatrów: dr. Vincenta Dole’a, dr Marie Nyswander i Mary Jeanne Kreek. Poszukiwali oni środka, który mógłby zastąpić heroinę. Ich wybór padł właśnie na metadon, który charakteryzuje się dobrym wchłanianiem z przewodu pokarmowego, znacznie dłuższym od heroiny i morfiny okresem półtrwania oraz zdecydowanie wolniejszym rozwojem tolerancji.

Po raz pierwszy środek ten został opisany w 1941 roku przez Niemców, Bockmula i Ehrharta. Metadon może być podawany jeden raz dziennie, zarówno w postaci tabletek, jak i syropu, a sugerowana dzienna dawka to 80–150 mg. Do 2004 roku w programach metadonowych w Stanach Zjednoczonych uczestniczyło 225 tys. osób, retencja przez okres przynajmniej jednego roku wynosi 50-80%, przy czym heroinę stale przyjmuje nielegalnie od 5% do 20% pacjentów. Wykazano, że metadon nie daje objawów odstawienia i głodu narkotycznego, blokuje euforyczne efekty krótko działających opiatów, ułatwia normalizację zaburzonej fizjologii uzależnienia.

Program metadonowy w IPiN w Warszawie, kierowany przez dr Godwood-Sikorską, umożliwił przyjęcie pierwszej grupy ok. 40 chorych i miał zakończyć się stopniową detoksykacją, jednak sprzeciwili się temu chorzy i ich rodziny, co zaowocowało jego kontynuacją. W tym czasie trwała dyskusja nad dalszym prowadzeniem programu, co było związane z negatywnym nastawieniem do osób uzależnionych od narkotyków, w tym zakażonych HIV.

Personel medyczny nie chciał wydawać narkomanom leków uzależniających, nie było też wsparcia ze strony społeczności lokalnych i brak było regulacji prawnych dotyczących stosowania metadonu. Taki stan wynikał z utrzymującego się przeświadczenia, że jedynym właściwym sposobem prowadzenia terapii uzależnień jest pobyt w zamkniętym ośrodku, nastawiony na osiągnięcie pełnej abstynencji. Przez kilka lat nie zauważano obecnej w wielu krajach koncepcji redukcji szkód, metody popierającej wszelkie działania, których celem jest minimalizacja rozmaitych szkód i zagrożeń związanych z życiem osób uzależnionych we współczesnym społeczeństwie.

Po zainicjowaniu kolejnych dwóch programów w Warszawie, utworzono program metadonowy w Starachowicach (dla osób niezakażonych wirusem HIV). W 1995 roku ruszył nowy program metadonowy w Chorzowie. Stało się to dzięki uzyskaniu grantu z The Lindesmith Center w Nowym Jorku na zorganizowanie w Szpitalu Specjalistycznym w Chorzowie 50 miejsc dla osób żyjących z wirusem HIV. Lokalne władze przeprowadziły remont części szpitala i w 1998 roku program ruszył.

Następne programy metadonowe powstały w Zgorzelcu, Szczecinie (1998), Lublinie (1999), Krakowie (2000), Poznaniu (2001), Łodzi (2005) i we Wrocławiu (2007). Kolejne dwa w Warszawie i jeden na pododdziale w Siedlcach. Leczenie metadonem odbywa się również w siedmiu zakładach penitencjarnych. Krajowe dane dotyczące liczby osób uzależnionych od heroiny (od 25 do 29 tys.) pokazują, że aktualna liczba programów metadonowych jest zbyt mała, aby mogła zaspokoić ich potrzeby. Powinno to dać do myślenia decydentom, zwłaszcza że skuteczność programów drug free jest niewielka.

narkomania.org.pl/Marek Beniowski
dr n. med., członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS